Bursztyn – złoto Bałtyku

Historie zebrał: Wolf Karge

Meklemburgia-Pomorze Przednie jest regionem ubogim w drogocenne kruszce, takie jak złoto czy srebro. Jednak otrzymała od Ziemi bardziej romantyczny dar – bursztyn. Już 4000 lat temu ludzie epoki kamienia wyrabiali biżuterię z tej przejrzystej substancji o barwie miodu. Zwłaszcza wiosną i jesienią po sztormach nawiedzających północnowschodnie wybrzeża, plaże w rejonie Fischland, Darβ, Hiddensee, Ostrügen i wyspy Uznam obfitują w bursztyn. Bursztyn nie jest jednak skałą i pochodzi z okresu trzeciorzędu, który rozpoczął się około 65 milionów lat temu. Jak rozpoznać prawdziwy bursztyn? Istnieje na to wiele sposobów: na przykład poprzez pocieranie, ponieważ bursztyn ma właściwości elektrostatyczne; oprócz tego bursztyn można spalić – co wyjaśnia jego niemiecką nazwę „Bernstein”, wywodzącą się z dolnoniemieckiego słowa „börnen”. Jednak najbezpieczniejszym sposobem jest zanurzenie go w słonej wodzie – bursztyn będzie pływał w roztworze 160 gramów soli kuchennej na litr wody. Żaden kamień nie ma takich właściwości.

Ten pływający, kopalny kruszec jest znany człowiekowi od stuleci, a nawet tysiącleci i był sławiony w pieśniach, a także ma swoje miejsce w wielu legendach. Najpiękniejsza historia została przypomniana przez pastora Wilhelma Meinholda w jego poczytnej powieści opatrzonej przydługim tytułem: „Maria Schweidler, czyli bursztynowa czarownica – najciekawszy proces o czary, spisany lichą ręką jej ojca, pastora Abrahama Schweidlera, w Coserow na wyspie Rugii”. Autor podejmuje tu mit o pięknej i mądrej córce pastora, która podczas Wojny Trzydziestoletniej znalazła bursztyn w okolicach wydmy Streckelsberg koło Koserow – to odkrycie uratowało mieszkańców miasteczka przed śmiercią głodową. Lokalny władca, którego względy Maria odrzuciła, oskarżył ją o czary i zażądał, by została spalona na stosie. Jednak okazało się, że postacią, z którą dziewczyna spotkała się potajemnie przy Streckelsbergu, nie był diabeł odziany w wilczą skórę, lecz jej kochanek – junkier Rüdiger von Neuenkirchen. Ten wreszcie się ujawnia, uwalnia Marię i zabiera ją ze sobą, by wziąć z nią ślub. Jest w tej legendzie ziarno prawdy. W roku 1955 nieopodal Stubbenfelde odnaleziono wydrążone w skale otwory, a w nich – ślady bursztynu.

Powstanie wyspy Rugii

Historie zebrał: Wolf Karge

Kiedy Bóg tworzył świat i jego dzieło było już prawie gotowe, wieczorem, tuż przed zachodem słońca, przybył na Bornholm i spojrzał na brzegi Pomorza. Nieopodal leżała kielnia i stała kadź, w której została jeszcze resztka ziemi. Gdy Bóg tak patrzył ponad morskimi falami na południowe wybrzeże, stwierdził, że czegoś mu brakuje. A było to wtedy, gdy jeszcze żadne miejsce nie miało swego imienia. By nadać wybrzeżom ciekawszy kształt, Bóg wydobył z kadzi pozostałą ziemię i chciał ją przerzucić na Pomorze nie ruszając się z Bornholmu. Był jednak już tak zmęczony, że błoto, glina i kreda nie doleciały do brzegu, tylko wpadły do wody milę za blisko, a za nimi potoczyły się jeszcze kamienie. Bóg patrzył na to z brzegów Bornholmu, wymamrotał coś pod nosem, wziął kielnię i wyrównał brzegi wyspy, żeby ładniej wyglądały. Dlatego Rugia najpierw była tak samo okrągła jak inne wyspy. Jednak słońce już zachodziło i Bóg się spieszył, żeby skończyć pracę. Wyskrobał więc z kadzi resztkę ziemi i byle jak przykleił ją do Rugii: w ten sposób powstały półwyspy Jasmund i Wittow. Nie wyszło mu zbyt równo, ale Bóg pomyślał: czas kończyć, zostawmy to już tak, jak jest. Stąd wziął się nieregularny kształt wyspy, jej urwiste wybrzeża, małe jeziorka i liczne zatoczki. Stubnitz